Duke’s Travels

Zasiadam wreszcie do nabazgrania co u mnie i co dalej.

Wracając do wakacji. W sierpniu nastąpił zjazd w dół, przestałem jeździć na rowerze, ograniczyłem wychodzenie z domu, zaszyłem się i tak sobie więdłem. Ciężko mi to zrozumieć, takie wahania, lipiec był super a sierpień tragiczny. Ale na sierpniu się nie zakończyło, zły nastrój towarzyszył mi cały wrzesień.

Od czerwca mieszkam sam. Rodzice przeprowadzili się do domu a ja wolałem zostać w mieszkaniu. Muszę przyznać, że mieszkanie samemu to świetna sprawa, dobrze na mnie wpłynęło. Oczywiście doskwiera czasami samotność oraz fakt, że teraz całym mieszkaniem muszę się zajmować trochę przytłacza, ale cóż, to są chyba uroki dorosłego i samodzielnego życia. Nie żeby moje takie było, bo dalej jestem na utrzymaniu rodziców, ale powoli się w to wdrażam. W końcu coś we mnie drgnęło początkiem października i postanowiłem wreszcie rozejrzeć się za pracą. Przeglądałem portale, wysłałem cv, listy motywacyjne do różnych firm, empiki, media markt itp. Telefon zadzwonił tylko raz: zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną. Ucieszyłem się strasznie, bo to w końcu pierwsza taka rozmowa w życiu i cały dzień byłem podekscytowany perspektywą dostania tej pracy. Niestety ostatecznie się nie udało, ale nie odebrałem jakoś bolesne tej porażki, dla mnie to była lekcja z której wyciągam wnioski.

I tak przeglądając różne oferty pracy, takie które mnie najbardziej interesowały miały wymagane wykształcenie wyższe. I wtedy mnie olśniło. Może warto spróbować iść trzeci raz na studia? Póki jeszcze jestem młody, mam czas, to czemu nie spróbować? Potem gdy będzie już za późno będę sobie wyrzucał, że tego nie zrobiłem. Pomyślałem, dobra ale jaki kierunek? Co chciałbym robić w życiu? Zawsze powtarzałem, że marzy mi się praca w której mam stos papierków do wypełnienia. Zero kontaktu z klientami, tylko moje biurko, komputer i papierki. Tak chcę takiej nudnej i spokojnej pracy. Przejrzałem więc kierunki i znalazłem – finanse i rachunkowość. I wtedy już byłem pewny – idę na te studia!

Szkoda, że takie olśnienie nastąpiło dopiero w październiku a nie w wakacje, gdzie mógłbym jeszcze zapisać się na ten rok. Pozostaje mi przeczekać ten rok i dobrze przygotować się mentalnie na te studia. Będzie ciężko, wiem o tym. Przyjdą chwile, w których będę czuł to co zawsze – nie dam sobie rady, to za trudne, chce się poddać i skryć się pod kołdrą. Muszę być na to gotowy i przetrzymać ten stan, a się ułoży.

W między czasie mam nadzieję, że uda mi się znaleźć prace na ten czas. Możliwe, że w styczniu będzie bardzo dobra opcja… ale to zobaczymy.

I tak wszystko byłoby świetnie, gdyby nie fakt, że ostatnio  znowu mam leki zjazd nastroju. Nie wpływa on na moje plany, to się nie zmienia, ale jest trochę słabiej ostatnio. Są we mnie siły które tak mnie niszczą, odbierają chęci do robienia czegokolwiek. Na przykład pisania na blogu. Ale cóż, zebrałem się, napisałem. mam w planach jeszcze jedną rzecz, możliwe, że to się pojawi bo pomysł mi się spodobał.

A co u Was? Piszcie o czym tylko chcecie się ze mną podzielić, chętnie o tym poczytam.

  4 comments for “Duke’s Travels

  1. 26 listopada 2017 o 14:50

    Jestem żywym i najlepszym przykładem, że można wyjść cało z tego nastrojowego dołka. Jak to zrobiłam? Zaczęłam żyć. Myślę, że kiedy człowiek ma więcej na głowie, nie ma czasu na myślenie jak to źle mu w życiu. Koniecznie znajdź pracę, nawet taką która Cię nie interesuje. Tylko po to żeby wyjść do ludzi, bo na nich nie warto się zamykać. To taki gwóźdź do trumny. Najgorzej jest zostać samemu ze swoimi myślami.
    Pozdrawiam i życzę wytrwania. Zapraszam również na nową odsłonę mojego bloga.

    • 27 listopada 2017 o 22:32

      O proszę, dawno się nie widzieliśmy :) Twój blog cały czas był u mnie po prawej stronie, myślałem, że już nigdy nic od Ciebie nie przeczytam.
      Wiesz poczyniłem odpowiednie kroki, żeby zacząć żyć. Teraz trzeba trochę cierpliwości, w styczniu jest duża szansa na dostanie bardzo fajnej pracy do czasu studiów.
      Dzięki, że jesteś i zabieram się za czytanie :)

  2. ~Fearless
    27 listopada 2017 o 17:52

    To naprawdę super, że chcesz wrócić na studia. Finanse i rachunkowość to wcale nie taki nudny kierunek, ja zawsze lubię porządkować liczby. I Ty pewnie też, skoro chcesz iść na takie studia. A z drugiej strony brak kontaktów z innymi może też być sporą zaletą. To, że szukasz pracy też jest mega, przynajmniej widać, że chce ci się coś robić ze swoim życiem dalej. Ja mam ostatnio jakoś odwrotnie. Przez dwa miesiące miałam wrażenie, że żyję życiem kogoś innego. Wszystko zaczęło mi się pozornie układać, ale teraz jest przez to gorzej. Przez trzy miesiące byłam z chłopakiem, który teraz z powodzeniem stara się zrobić ze mnie kompletnego potwora i zastanawiam się po co było to wszystko. Jakoś nie chce mi się już cały czas szarpać, bo cokolwiek mi wyjdzie potem okazuje się jednym wielkim złudzeniem. Ale to dobrze czytać, że Tobie jakoś się układa. Daje sporo nadziei na przyszłość. I oczywiście czekam już na przyszła notkę w stylu Odyseusza

    • 27 listopada 2017 o 22:46

      Boję się tylko, że te moje plany, może i pięknie brzmią, ale nic z nich nie wyjdzie. O moich wątpliwościach i strachu napiszę jeszcze notkę.
      Przykro słyszeć, że Twój związek nie ułożył się… ale zawsze jest to doświadczenie, które zaprocentuje na przyszłość. Ja nie byłem nigdy w żadnym związku, nie wiem jak to jest, dlatego też nie mam wiedzy jakich błędów, zachowań unikać, nic. Nie byłem nigdy choć przez chwilę szczęśliwy.
      Robiłem już pierwsze przymiarki do tej notki. Dzisiaj zrobię drugie. Zobaczymy co mi wyjdzie :) Mam nadzieję, że Cię nie zawiodę, bo boję się, że to po prostu w trakcie pisania będzie mi się wydawać słabe i nie skończę tego. A co do Odyseusza, to opublikuję dla Ciebie szkic który leży u mnie, nigdy go nie wydałem, bo właśnie wydawał mi się strasznie słaby. Ale jako taką ciekawostkę, myślę, że pewnie chciałbyś to zobaczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *