Nie rozumiem życia, nie rozumiem ludzi. To smutne, ale jak to jest, że nie jestem w stanie znaleźć swojego towarzystwa? Na każdym etapie życia starałem się dbać o ludzi, na których mi zależało: wyrażałem swoje zainteresowanie nimi, tym co robią, bo to wydaje mi się, że jest ważne. Lubimy przecież, gdy inni są nas ciekawi. Wszystko oczywiście w normalnych granicach, staram się nie być wścibski, pytać o rzeczy prywatne, ciągnąć jakieś niewygodne tematy. Do liceum miałem jeszcze kolegów poznanych za dzieciaka, spod bloku, ale większych znajomości nie udało mi się stworzyć w liceum, studiach czy nawet teraz gdy gram w WoWa. Nie jest tak, że ludzie mnie nie lubią, po prostu jestem dla nich neutralny, ot sobie istnieje, coś pogada i tyle. Nie wiem co jest ze mną nie tak. I wtedy zbiera się we mnie frustracja, bo widzę innych ludzi spędzających ze sobą czas, widzę ludzi o których ja się staram, a im nie zależy i mają swoje towarzystwo i nie mogę tego pojąć. Świat wszędzie pokazuje mi, że choćbym nie wiem jak się starał nic z tego. Nikt mnie tu nie chce, dziewczyny mnie nie chcą, koledzy mnie nie chcą. Brzmi to wszystko banalnie, ale jestem głupim zwierzęciem stadnym i choćbym nie wiem jak chciał nie mogę się wyzbyć potrzeb przynależności albo seksualnych. Jebane zwierzę, które z nudów musi wypełnić czas do zdechnięcia.

And I dreamed I was dying
And I dreamed that my soul rose unexpectedly
And looking back down at me
Smiled reassuringly
And I dreamed I was flying
And high above my eyes could clearly see
The Statue of Liberty
Sailing away to sea
And I dreamed I was flying

Simon „American Tune”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *